Opowieść o Teddy’m

Bokser z Auschwitz. Losy Tadeusza Pietrzykowskiego” to biografia słynnego, choć nieco zapomnianego pięściarza. Pamiętają o nim miłośnicy boksu, pasjonaci historii oraz byli więźniowie Auschwitz. Dzięki Marcie Bogackiej postać ta ma szansę stać się bardziej rozpoznawalna. W pełni na to przecież zasługuje. Autorka opisuje wszystkie etapy życia Pietrzykowskiego, skupiając się w sposób szczególny na jego wojennych losach.

Warszawska młodość Teddy’ego

Tadeusz Pietrzykowski przyszedł na świat w 1917 r. w Warszawie. Tutaj spędził młodość aż do wybuchu II wojny światowej. Wyróżniał się zdolnościami plastycznymi, ale zasłynął dzięki umiejętnościom sportowym. Trenował boks pod okiem między innymi Feliksa Stamma i szybko zaczął odnosić sukcesy. Przybrał pseudonim Teddy.

Przed wybuchem wojny zdołał wywalczyć tytuł mistrza Warszawy oraz wicemistrza Polski w wadze koguciej. Był świetnie zapowiadającym się bokserem. Relacje z jego ówczesnych walk wskazują na dużą inteligencję i spryt, które pozwalały mu dobrze rozgrywać przeciwnika. Wybuch wojny zmusił Pietrzykowskiego do innych działań. Bronił Warszawy, a potem próbował przedrzeć się do Francji, gdzie na nowo organizowało się wojsko polskie. Misja nie powiodła się i bokser został aresztowany. Osadzono go w więzieniu w Tarnowie, skąd następnie z pierwszym transportem więźniów przewieziono go do nowo powstałego obozu w Oświęcimiu. Pietrzykowski otrzymał numer 77.

Przetrwać Auschwitz

Pobyt boksera w obozie jest najszerzej omówionym okresem jego życia. Autorka rekonstruuje wydarzenia, szczególnie walki bokserskie, w których brał udział. Stoczył ich kilkadziesiąt, a jego przeciwnikami byli przeważnie bokserzy z wyższych kategorii wagowych. Pietrzykowski był w dodatku wynędzniałym więźniem. Podczas pierwszego pojedynku z obozowym kapo ważył tylko 40 kilogramów. Pomimo tego potrafił zwyciężać, a to dawało mu dodatkowe porcje żywności, którymi dzielił się z innymi więźniami, oraz szansę na pracę w lepszych komandach. Dzięki temu przeżył.

Po wojnie nie mógł kontynuować kariery bokserskiej. Został cenionym nauczycielem wychowania fizycznego i osiadł na stałe w Bielsku Białej. Tam też zmarł, doczekawszy się dzieci i wnuków.

Autorka opisuje wszystkie etapy jego życia. Sięga po liczna materiały źródłowe, którymi obficie wzbogaca swą opowieść. Znajdziemy tu więc liczne relacje prasowe z walk Pietrzykowskiego oraz inne poświęcone mu artykuły z przedwojennych gazet. Zapoznamy się ze wspomnieniami współwięźniów, a także samego bohatera. Całości dopełniają liczne fotografie. Książka jest niezwykle interesująca i z pewnością zaciekawi wszystkich, nie tylko fanów sportu.

 

Oblicza pierwszej miłości

Pierwsze co mnie przyciągnęło do książki Porozmawiajmy o pierwszej miłości to była okładka. Jest bardzo kolorowa, pozytywna, a takich książek poszukuję na wakacje. Tytuł również mnie zaintrygował. Ostateczną decyzję o przeczytaniu podjęłam gdy zobaczyłam, kto jest autorem tej pozycji. Wzięłam tą książkę ze sobą do ogrodu i przeczytałam.

Ta pierwsza jest najpiękniejsza

O czym jest ta książka? O miłości. Tej pierwszej, najpiękniejszej. Tej, która sprawia, że śmiejesz się sama do siebie na samo wspomnienie ukochanego mężczyzny. Pierwsza miłość sprawia, że widzisz świat w samych pozytywnych barwach. Może być na całe życie, ale czasem zdarza się tak, że jest tylko chwilowym,letnim romansem.  Tylko pierwsza miłość potrafi w jednej minucie przenieść nas z uczuciowego raju na samo dno rozpaczy. Jedno jest pewne. Żadna kobieta nie zapomina swojej pierwszej miłości. To w nas zostaje na całe życie.

Autorki znane i lubiane przez czytelniczki na całym świecie opowiadają o pierwszej, młodzieńczej miłości. Każde opowiadanie jest inne i pokazuje innego oblicze tego cudownego uczucia. Pierwsza miłość jest fantastyczna, dodaje skrzydeł, ale czasami potrafi również bardzo boleć. Taka sytuacja również jest opisana w tej książce

Pamiętacie swoją pierwszą miłość? Pamiętacie uczucia Wam podczas niej towarzyszyły? Ja przyznam się, że moje wspomnienia już się troszkę przykurzyły. Dzięki tej książce miałam okazję przypomnieć sobie jak to było mieć te naście lat i być zakochanym. Biegać na randki i czuć motyle w brzuchu na widok swojego faceta. I jestem autorkom za to bardzo wdzięczna, że sprawiły, że wróciły miłe wspomnienia.

Kim Holden napisała do tej książki wstęp. Jest to trzy stronicowy tekst, który w ciekawy sposób zachęca czytelnika do przeczytania całej książki. Ja osobiście bardzo lubię sposób pisana pani Holden więc byłam miło zaskoczona, że to właśnie ona została poproszona o napisanie wstępu i z chęcią go przeczytałam.

Porozmawiajmy o pierwszej miłości jest ciekawą książką, która idealnie pasuje do urlopu. Dzięki niej odpoczniecie i przypomnicie sobie beztroskie czasu młodości. Uważam, że jest to pozycja nie tylko dla dorosłych kobiet. Bardzo dobrze będzie się to książkę czytało również nastolatkom, które znajdą w niej opisy swoich emocjonalnych przeżyć. Najpierw przeczytać ją powinna mama, a później córka. Z pewnością każda będzie miała inne odczucia po jej przeczytaniu i będzie o czym rozmawiać czy kawie i dobrym ciastku.

Czytajmy takie książki, gdyż one sprawiają, że świat wydaje się być piękniejszy. Serdecznie polecam i mam nadzieję,że po przeczytaniu będziecie miały również pozytywne odczucia.